Solilokwium człowieka bez imienia, czyli traktat o zagubieniu
Cykl pięciu stalowych rzeźb – autoportretów / autoaktów – zrealizowanych w 2025 roku. Rzeźby, stojące na terenie wokół Defabryki, zostały obszyte bawełnianą tkaniną i wypełnione szmatami służącymi wcześniej do wycierania pędzli. Nasączone naftą, zostały następnie, w ramach performansu, podpalone i spalone.
Praca dyplomowa zrealizowana pod opieką prof. Adama Myjaka i dr Kingi Smacznej-Łagowskiej.
Performans jest osobistą kontemplacją przemijania, jałowości życia, końca i wewnętrznych kryzysów. Godziny spędzone na obszywaniu stalowych konstrukcji obracają się w proch, pozostawiając po sobie jedynie nagie szkielety. Jest to forma przemiany nawiązująca do mszy i obrządku religijnego – stąd biały, symboliczny kolor „sukienki”. Msza jest spektaklem i grą masek, podobnie jak życie, które również staje się spektaklem i grą masek.
Ogień niszczy, ale jednocześnie oczyszcza. Jest także formą konfrontacji z samą sobą – grą z własnym wizerunkiem, ciałem i wewnętrznymi demonami, które w świetle rzeczywistości obracają się w żart i absurd.
„Przepraszam, ale chyba się wypaliłam”.
Przed śmiercią właściwą istnieje jeszcze wiele innych, pośrednich.
Czasem ludzie wypalają się, zanim zdążą obrócić się w proch.
Potem jest absurd. Albo absurd jest cały czas – absurd życia w świadomości śmierci.
Absurd niezłomnej walki w świadomości ogólnej porażki. Jest też teatr. Gram w nim główną rolę, wkładam i zdejmuję maski.
I w końcu jest ogień, który był na początku – pierwsze narzędzie człowieka.
Jest też autoironia. Kiedyś zostanę mistrzem w tej dziedzinie.
Aleksandra Ulkowska
Kontynuując zgadasz się na politykę cookies. Więcej informacji
The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.